Jednocześnie przeszli do legendy jako sprawni i zdyscyplinowani
zabójcy, nierzadko przez długie miesiące wyczekujący
w przebraniu na dogodny moment do zadania ciosu, a trudno sobie
wyobrazić, by tych swoich wyczynów dokonywali "na
haju" lub "na głodzie". Skoro zaś ćpunami
nie byli, wielu uczonych tradycyjną etymologię odrzuca,
utrzymując np., że nazwę sekty urobiono raczej
od słowa assa, co znaczy "strażnik twierdzy".
Moim zdaniem - odrzuca niesłusznie i chyba z nadgorliwości!
Bo w wypadku asasynów prawda tak gęsto miesza się
z ludową bajką i fantazjami dziejopisów, że
w demistyfikacyjnym zapale uczeni czasem są gotowi wszystko
wywrócić do góry nogami.
"Kazał
on założyć w dolinie między dwiema górami
największy i najpiękniejszy ogród, jaki kiedykolwiek
oglądano. Było tam wszelkie dobro, roślin i kwiatów
obfitość tam była rozkoszna. (...) I
przeprowadzić tam kazał kanały; jednymi płynęło
wino, innymi mleko, tymi miód, owymi woda. I przebywały
tam najurodziwsze damy i dziewice świata, umiejące grać
na wszystkich instrumentach i śpiewać (...),
a zwłaszcza biegłe były w wabieniu i pieszczotach
ponad wszelkie wyobrażenia. (...) A Starzec z Gór
wmawiał w swych ludzi, że ogród ten jest rajem.
(...)
Kiedy Starzec pragnął zabić jakiegoś władcę,
który był jego nieprzyjacielem, wprowadzał do
tego ogrodu młodzieńców (...) tylu,
ilu chciał; a to w ten sposób: kazał podawać
im napój z opium, po którym natychmiast usypiali
na trzy dni i trzy noce. Następnie kazał ich przenosić
we śnie do tego ogrodu i obudzić. Obudzeni młodzieńcy,
widząc się w ogrodzie i oglądając te wszystkie
rzeczy, o których mówiłem, sądzili, że
naprawdę są w raju. Zaś damy i dziewice cały
dzień spędzały z nimi, grając i śpiewając,
i oddając się wszelakim rozkoszom; i czynili z nimi
wedle swej woli. (...)
Po czterech czy pięciu dniach (...) [Starzec]
rozkazywał ponownie upoić tylu młodzieńców,
ilu mu się podobało, a gdy usnęli kazał
ich znowu do pałacu przenosić. Ci, obudziwszy się,
zdumiewali się bardzo widząc się w pałacu
(...) [a] Starzec zapytywał, skąd by przybywali,
oni zaś odpowiadali, że z raju. (...) I mówili
o wszystkim, co się tam znajduje i wyrażali pragnienie
powrotu (...) i wzdychali do dnia, kiedy tam wejdą.
Gdy więc Starzec z Gór miał zamiar zamordować
jakiegoś możnowładcę (...) wyruszali,
aby spełnić wszystko, co im Starzec rozkazał,
gotowi narazić się na największe niebezpieczeństwo,
gotowi umrzeć wraz z wrogami władcy, gardząc doczesnym
życiem. Z tego powodu nad całą okolicą władał
strachem i grozą jak tyran" (przekład Anny
Ludwiki Czerny).
Wprawdzie współcześni uważali Marka za blagiera,
ale zarazem chciwie go słuchano i powtarzano. W "Opisaniu
świata" pojawiają się już właściwie
wszystkie te wątki, które później będą
podniecać wyobraźnię ludzi Zachodu: orientalne